Gonitwa myśli = nieproduktywność



W mojej głowie znowu kłębi się masa pomysłów, które nie pozwalają mi spokojnie funkcjonować. Zdarza się tak od czasu do czasu i wtedy całe moje życie codzienne zostaje przewrócone do góry nogami. Myśli przeskakują jedna przez drugą, mieszając mnóstwo spraw i tematów, a ja mam wrażenie, że zaraz eksploduję. Po raz kolejny zastanawiam się co mnie powstrzymuje przed działaniem? Czy to ten cholerny perfekcjonizm, który tak często hamuje mój rozwój? Brak pewności siebie? A może zwyczajne lenistwo? Ciężko mi na to odpowiedzieć, bo tkwię w takim stanie już od wielu lat i właściwie sama nie wiem co się wtedy ze mną dzieje. 

Mieszkanie wygląda jak pobojowisko. Nie potrafię zebrać się do kupy, aby wstać i zająć się swoimi obowiązkami. Być może mam zbyt dużo wolnego czasu, bo od kilku lat nie miałam stałej pracy. Przez to zdecydowanie ciężej wpaść w wir wykonywania zadań. Punkt po punkcie. 

To nie tak, że siedzę całymi dniami i patrzę w telewizor (chociaż takie dni też się oczywiście zdarzają). Mam małe dzieci, które wymagają jeszcze bardzo dużo uwagi, pochłaniają sporo czasu i energii. Dodatkowo porwałam się, aby zrobić studia. Na tym etapie życia, jest dla dla mnie wyjątkowo męczące. A może to tylko kolejna wymówka? Może wymówka, a może to kolejna sytuacja, w której jestem zbyt krytyczna w stosunku do samej siebie. Czasami staram się usprawiedliwić, a innym razem mam okropne wyrzuty sumienia i jest mi najzwyczajniej wstyd przed najbliższymi. 

Wracając do natłoku myśli - zdarzają się w moim życiu okresy, kiedy jestem nadzwyczaj kreatywna. Chociaż nie mam pewności czy kreatywność to odpowiednie określenie na to co się ze mną dzieje w tych chwilach. Nie potrafię się na niczym skupić - dosłownie na niczym. Robię kilka rzeczy jednocześnie zupełnie tego nie kontrolując. I nie mówię tu już o oglądaniu serialu i przeglądaniu Instagrama, ale na przykład o codziennych obowiązkach. 

Przez to, że w mojej głowie trwa ciągła, niezrozumiana dla mnie, gonitwa myśli, nie jestem w stanie wykonać jednej czynności do końca, aby przejść do następnej. Zwykle wygląda to tak, że myje naczynia, ale przypomni mi się, że zostawiłam w łazience kubek. Idę po ten kubek i zaczynam robić pranie, zupełnie zapominając o zmywaniu. To błahy przykład, ale możecie sobie wyobrazić, ile zajmuje mi posprzątanie mieszkania. A muszę przypomnieć, że mam dwoje dzieci - jest co sprzątać. I tak, wiem, że są ludzie, którzy mają gorzej, ale nie mam zamiaru umniejszać swoim uczuciom z tego powodu. 

Sama jestem w szoku, że udało mi się sklecić tyle zdań za jednym podejściem. Bardzo lubię pisać, ale jest to zwykle problematyczne właśnie przez tą niemożność wykonywania jednej rzeczy. Bo gdy zaczynam czytać książkę, praktycznie za każdym razem, przypominam sobie, że coś miałam zrobić i totalnie nie daje mi to spokoju. Zaczynam odpływać myślami. Czasami tak daleko, że zapominam co robiłam i kiedy już mam obrócić stronę dociera do mnie, że nie mam pojęcia o czym czytałam. 

Tak samo jest z pisaniem. Gdy nachodzi mnie "wena" myśli jest tak dużo, że nie nadążam wszystkiego wyklepać na klawiaturze, a po chwili przychodzi inna myśl, znacząco odbiegająca od tego o czym planowałam napisać. I bum - nic z tego nie wychodzi. 

Tak to widzę w tym monecie. Ale czy ma to sens? Czy będzie miało go jutro lub za kilka dni? Nie mam zielonego pojęcia. 


Zdjęcie pochodzi ze strony https://www.pexels.com/ 

Komentarze

Popularne posty